1 » Big One - Podróż po Europie2

Big One - Podróż po Europie

Data dodania: 18-02-2018 Wyświetleń: 675
altalt


Big One - Podróż po Europie
alt
                    Witam Was wszystkich, pisząc ten tekst, chciałbym przekazać ze swojej strony trochę szczerości, kultury płynącej z mojego serca, normalności. W dzisiejszych czasach socjal-media, jakie kreują teraźniejszą modę karpiową i trend, mam wrażenie, że wszystko idzie w stronę BIG. On łowi duże, wiec ja też tak chce –Big! Mimo że jestem smarkiem, bo mam 28 lat, łowie ryby już od 3 roku życia, poświęciłem tej pasji dużą część życia, robiąc sobie często wyrzuty, że więcej czasu poświęciłem dla ryb niż dla najbliższych czy rodziny. Przygodę z karpiami rozpocząłem w 2005 roku, gdzie stojak, sygnalizator Foxa MX czy Big Baitruner był wielkim rarytasem. Na allegro tego nie było, a ściągniecie takiego sprzętu z Niemiec, było niezwykłym wyczynem. Będąc młodym chłopakiem pierwsze sklepy, które robiły na mnie wrażenie to rok 2005-2007 i Fish Point, Carp –Fishing –Sport, Pacyfic Peche i oczywiście rozmowa telefoniczna z legendarną Halinką w firmie Tandem Baits. Wszystko cieszyło! Wszystko było piękne — obecność karpiarzy była niemalże niewielka, złowienie karpia na 4-8 kg była ogromną satysfakcją lub amura 10 kg, bo tak naprawdę większych nie było, a jeżeli były to nie podejmowało się ryzyka, ani próby pojechania tam gdzie są. Była zupełnie inna mentalność, a przede wszystkim normalność. Obecnie czasy się tak zmieniły, a sprzętu w sklepach jest tyle, że możemy przebierać jak w ulęgałkach. Oczywiście wszystko ma swoją cenę i nie każdy ma możliwość zakupu sprzętu z najwyższej półki. Mimo to jest tyle firm, które zaopatrują rynek w produkty dla konsumenta z różną zasobnością portfela, jednak i tak nie dogodzi wszystkim… dlaczego? Kiedyś nic nie było i każdy się cieszył … czego te pretensje? Czemu jak on złowił to, czemu nie ja… Przecież tam są ryby … to ja też złowię… On złowił dużą rybę z grajdołka, to się nie liczy – ja łowię dzikie karpie … Analizuje już to wielu lat, nie wypowiadam się na forach, a jeżeli tak to na zasadzie szczerej pomocy. Wiecie, co o tym wszystkim myślę! Właśnie to … Słuchaj własnego serca, łów tam, gdzie chcesz i tam, gdzie stać Cię na Twoją kieszeń, nie oceniaj innych, a jeżeli chcesz, to pojedź tam, sprawdź siebie, nie dziel ryb na dzikie i nie dzikie, bo sam zdziczejesz… Ryba to ryba, która kieruje się własnym instynktem, tak samo, jak człowiek, chce zjeść — zjesz, jeżeli jesteś głodny, z rybami jest tak samo. Lepszym sposobem byłoby zadanie sobie pytania -co robie może źle …, gdzie ich szukać, Ty też nie jesz w kiblu tylko przy stole. Wiec jeździj nad wodę i szukaj takich miejsc, gdzie są stoły, a nie kible i uwierz w to, co robisz — przede wszystkim w przynętę. Zaczynaj na tyle, w jakim stopniu Cię stać, a nie od wyżyn, nawet jeśli złowisz w pierwszym roku przygody rybę 30 plus, to nie da Ci to takiej samej satysfakcji, jak będziesz łowił mniejsze, a w niespodziewanym momencie — booom. Wszystko ma swój czas i miejsce. Można to przeskoczyć, ale czy warto. Znam tylu wspaniałych wędkarzy, którzy nie mają na swoim koncie ryb 20 plus, mają doskonałe myślenie nad wodą, doskonałą technikę, doskonałe przynęty, ale nie mają takich ryb! Dlaczego!? Odpowiedz, jest prosta — mają rodzinny, dzieci, są priorytety i łowią tam, gdzie ich los skazał i cieszą się z każdych momentów nad wodą, odpoczywając od dnia codziennego. Znam takich, którzy jeżdżą po całej Europie, spędzają setki godzin, dni nad wodą łowiąc piękne ryby, bo wiedzą co robią, jeżeli będziesz miał czas, podejmiesz wyzwanie to prędzej czy później Ciebie też to spotka, być może nie za pierwszym, za drugim razem, ale spotka. Pytanie ile poświecisz na to czasu, pieniędzy i jak będziesz postrzegał wodę, jeżeli dojrzale i konsekwentnie, sukces przychodzi sam od siebie bez wymagań. Ryby, które zobaczycie w tym artykule, nie mają na celu naśladowania tego, żeby gonić za rybami 20 +. Gdybym ich prawdopodobnie nie pokazał, część z Was pomyślałaby — co ty za głupoty gówniarzu gadasz, nic z tego nie wiesz. Chce przekazać coś, czego nikt, albo mało kto, kto jest związany z firmą karpiową, miał w sobie pokorę i ryby, które złowił, zostawił w swoim sercu i nie kieruje się przechwałkami. Obecnie prawdopodobnie, gdybym nie był związany z firmą karpiowa, nie wstawiłbym żadnego posta z dużą rybą, bo nie oczekuje tak naprawdę żadnych oklasków oraz czucia się wyższym. Po wielu latach uważam, że umysł dojrzewa, jak patrzysz na coś od kolebki, masz możliwość innego spojrzenia na to, jak było, a jest. Rozpoczyna się nowy sezon, życzę każdemu dużo sukcesów nad wodą, mam nadzieje, że osoby, które przeczytają ten artykuł, zadadzą sobie pytanie, może faktycznie nie będę „go” hejtował, może faktycznie byłem tam i nie złowiłem dlaczego? Jeżeli faktycznie marzysz o dużych rybach, spędzaj dużo czasu nad wodą, szukanie takich wód gdzie są ryby, nie oznacza wcale tego, że je złowisz, ale jak coś jest, a nie ma, to jest to realne.
P.S. Co do siebie w tym roku mam zamiar odwiedzić wiele pięknych wód, nie jadę tam po to, żeby oczekiwać od niej kolejnej dużej ryby, nie oczekuje w ogóle ryby 30+, bo nie jest mi ona do szczęścia potrzeba. Oczekuje spokoju, spełnienia marzeń, które realizuje, a mianowicie ekscytacji, pojechania w nieznane, gdzie nic o tej wodzie nie wiem i chce ja poznać, cieszyć się nietuzinkowymi widokami bez uprzednich zbędnych pytań kogoś, kto tam mógł być i na co łowił. Są miejsca, do których wraca się pamięcią i wraca się ponownie już fizycznie. Moim marzeniem jest zwiedzanie miejsc, gdzie prócz walki o karpia jest malowniczo, ma w sobie coś nietuzinkowego i odmiennego. Poznaje przy tym wielu niezwykłych ludzi, z którymi wymieniam się poglądami.

Pozdrawiam – Grzegorz Rączka
 
alt
alt
alt
alt
alt
alt
alt
alt
alt
alt
alt
alt
alt
alt
alt
alt
alt
alt
alt
alt
alt
alt
alt
alt
alt
alt
alt
alt
alt
alt
alt
alt
alt
alt
alt
alt
alt
alt
alt
alt

Przejdź do strony głównej